Nauczyciel przedszkola w czasach coronawirusa.

Czasy, jakie nastały wszyscy już znamy a może lepiej napisać, że jak nigdy wszyscy, tak naprawdę nic nie wiemy i nie znamy przyszłości. Możemy się tylko przystosować do aktualnej sytuacji, która za chwilę i tak się zmieni. Sprawiedliwie pandemia dotyka każdego… Nauczyciela przedszkola też! I właśnie z tego powodu pojawił się ten wpis. Wszak jesteśmy świadkami historii, może kiedyś ten wpis będzie źródłem 😉 ale wracając do tematu – jak w czasach koronawirusa wygląda praca i życie nauczyciela przedszkola? Dodam, że niepublicznego przedszkola. Wbrew powszechnej opinii nieświadomych obywateli, nie sprowadza się ona do wysłania propozycji zabaw czy aktywności dla dzieci i rodziców. A resztę czasu mamy wolne. To wcale, tak nie wygląda!!! Nauczyciel taki, jak ja nie ma wolnego. Nie odpoczywa, nie nudzi się, nie narzeka na brak zajęć, nie wysypia się do woli. Zapytacie, co też on może, w takim razie robić w tym domu? Oj może i to bardzo dużo! Zdalne nauczanie – pojęcie znienawidzone już przez wielu, wbrew pozorom może nauczyć bardzo wiele. Napiszę czego ono nauczyło przede wszystkim mnie – nauczyciela i rodzica. A to mam nadzieję, że bezpośrednio przyczyniło się do tego, czego nauczyli się moi wychowankowie. Po pierwsze – nauczyłam się tego, że nie ma stwierdzenia „tego nie da się zrobić!”. Zawsze „się da” tylko nie zawsze w taki sposób, jaki sobie na początku założymy. Czy dwa miesiące temu pomyślałabym, że można prowadzić zajęcia dydaktyczne z dziećmi w wieku przedszkolnym przez internet? 🤔🤨😐 Nie. A dziś robię to! Ba nawet widzę już efekty. Poznajemy litery, uczymy się budować wypowiedzi, liczymy, ćwiczymy grafomotorykę, uczymy myślenia logicznego, kodujemy, śpiewamy, tańczymy itp. czyli robimy wszystko to, co codziennie w przedszkolu. Wygląda to tylko trochę inaczej. Ja jestem tu, dziecko tam – po drugiej stronie szklanego ekranu. I teraz właśnie trzeba uruchomić swoją kreatywność i pomysłowość. W każdej chwili trzeba być gotowym na zmianę sytuacji, która wymagać ode mnie będzie zmiany formy przekazu, metody pracy. To co sobie wymyśliłam może „dotrzeć” do dziecka i być strzałem w dziesiątkę, a może być „pudłem” i trzeba mieć w zanadrzu coś innego. Ważne jest wiedzieć jaki mam cel, co chcę osiągnąć, czego nauczyć i uparcie do niego dążyć.Nie poddawać się, próbować różnych sposobów. Drogi do celu mogą być przecież różne 😊 Po drugie nauczyłam się, że „grunt to dobra organizacja”. Łatwo jest zorganizować dzień, gdy z góry mamy ustalony rytm – praca, obowiązki domowe i rodzinne, odpoczynek. Problem pojawia się gdy wszystko przenosi się do jednego miejsca – domu, gdzie oprócz mnie funkcjonować muszą jeszcze inne osoby. Wystarczyło, że jedna dziedzina przeciągała się lub zaczynała dominować nad inną, coś zaczynało się „sypać” , było niezrobione, ja sfrustrowana, domownicy niezadowoleni. Istny szał🙉a wystarczyło wcześniej zaplanować dzień, wyznaczyć na wszystko czas i mocno się tego trzymać. Zapanował spokój, wszyscy się wyrabiają. Ja z pracą, dziecko z nauką, domowe obowiązki też ogarnięte są. Jest nawet chwila na relax 😃

Po trzecie zajęcia online to świetny sposób na indywidualizację. Każde dziecko jest inne, z każdym praca wygląda inaczej. Ten sam temat realizuję na kilka sposobów, tak aby każde dziecko mogło na miarę swoich możliwości osiągnąć swój sukces a ja cel, jaki założyłam. Owszem, w przedszkolu też oczywiście to robię ale bardziej ogólnie. Zawsze uwagę zwracają na siebie jednostki zdolne i te, które napotykają większe problemy. „Średni” pozostają trochę, jako tło. Tu za każdym razem, mimo dzielącej nas odległości mam każdą osobę jak na dłoni, a ona ma mnie na wyłączność. Mogę rozwijać jeszcze bardziej to, co już jest opanowane lub pracować drobiazgowo, na bieżąco nad pojawiającymi się trudnościami i wspólnie je pokonywać.

Pewnie mogłabym wyliczyć jeszcze wiele aspektów, których nauczyło mnie zdalne nauczanie i może jeszcze do tego wrócę ale to już nie dziś, bo umarlibyście z nudów 😉 Na koniec stwierdzam tylko, że nauczyciel, który chce coś zrobić, ma wyobraźnię i chęci nawet w dobie pandemii da radę! A to wszystko może być, taką „wirtualną przygodą” dla wszystkich – nauczycieli, uczniów i rodziców oczywiście też 😉

Skok w Nowy Rok!

No i nadszedł nowy 2020! Wszystkiego dobrego Kochani! Życzę Wam, aby nigdy nie zabrakło Wam pomysłów 😊 oraz siły, zapału i odwagi aby je zrealizować! W każdej swerze Waszego życia 😘 Dziś będzie krótko. W formie fotorelacji przedstawię, czym byłam tak zajęta od września. To tylko migawka tego co się u mnie działo. Aby to opisać, zeszło by mi się do Wielkanocy 😂

P. S. Wraz z nowym rokiem zapraszam na mój instagram panimadzia7http://www.intagram.com/panimadzia7/. Mam nadzieję, że uda mi się tam bardziej na bieżąco dzielić się moimi pomysłami😉

Wrześniowe powroty…

Hej! Hej! Jestem, powracam 😁 Pani Madzia cały czas działa choć przyznaję, że przez ostatni wiosenno-letni czas nie miałam weny twórczej na pisanie tutaj. Z resztą zaczynając tę przygodę postanowiłam, że będę tu zaglądać z ochotą i przyjemnością a nie z przymusu. I tak oto po bardzo intensywnej wiośnie z przygotowaniami do Dnia Mamy i Taty oraz zakończenia roku (które okazało się bardzo burzliwe i nie chciało nadejść) w tle, przez spokojniejsze z urokami urlopu lato przyszedł kolejny wrzesień. Właśnie kończy się jego pierwszy tydzień. I co myśli i czuje nauczycielka przedszkola? Myślę i czuję, że jestem tam, gdzie być powinnam 😊 co z tego, że początki roku są zwariowane, trochę męczące. Dzieciaki bywają rozbrykane, czasami płaczące. Takie początki września mają swój urok. Osobiście lubię powroty do przedszkola, zawsze lubiłam wracać też do szkoły. Jako uczeń i do pracy. Bywały też takie wrześnie, kiedy jak za karę zostawałam w domu. Wierzcie mi, to nie był dobry czas… 🤨Dlatego dziś zaczynając kolejny rok pracy, cieszę się jak te Moje Przedszkolaki po powrocie z wakacji. Mam nadzieję, że to będzie DOBRY ROK ! Kolejne wyzwania przede mną, mam nadzieję, że pomysłów mi nie zabraknie i będę mogła dzielić się moimi refleksjami z Wami. Do „poczytania” więc 😊 Zagladajcie czasami! I dobrego, owocnego roku 2019/2020 życzę Wszystkim!

P. S. Niżej podgląd naszej tegorocznej sali tuż przed rozpoczęciem roku przedszkolnego.

Reflelsyjnie…

Opowiem Wam dziś o czymś, co mnie bardzo poruszyło. W ostatni piątek przyszła do mnie pewna przesyłka. Oprócz książek potrzebnych mi do pracy była w niej też inna… No co poradzę, że lubię się zrelaksować czytając książki. Różne książki! (Oprócz horrorów😣) Muszę się przyznać, że dawno żadna nie poruszyła mnie tak bardzo, jak ta. Jest to opowieść z czasów II wojny światowej. Rzecz dzieje się w obozie koncentracyjnym – Auschwitz. Zawsze interesowała mnie historia, ale po „Medalionach ” Nałkowskiej czy „Chłopcu w pasiastej piżamie ” długo dochodziłam do siebie. Dlatego raczej omijam tematy obozów koncentracyjnych. Oczywiście nie można o nich zapomnieć i pamięć o tylu niewinnych ludziach bestialsko mordowanych, nie może zaginąć! Ja jednak za bardzo przeżywam te historie. Ale do tej książki, mimo moich oporów, coś mnie pociągnęło. Zaintrygował mnie temat PRZEDSZKOLA. Tak, to ono mnie tak zaciekawiło. Nigdy nie pomyślałabym, że w miejscu tak strasznym jak Auschwitz mogło istnieć przedszkole. A jednak !!! Powstało!!! Nie zdradzę szczegółów. Sami możecie przeczytać. Chcę tylko uzmysłowić, jak to miejsce i ludzie je tworzący mogą zmieniać rzeczywistość Małych Ludzi. To tam toczy się duża część ich życia. To my nauczyciele mamy możliwość przeniesienia ich w nowy, lepszy świat. Świat, w którym mogą być szczęśliwe. Tak też było w książce pt. ” Kołysanka z Auschwitz „. Minęło tyle lat od czasów II wojny światowej, a ten temat jest tak bardzo aktualny. Oczywiście nie możemy porównywać tamtej sytuacji do tego, jakie mamy warunki dziś. Chodzi mi tylko o sam fakt, że nasza praca – te godziny z dziećmi są bardzo ważne. Mamy wpływ na ich samopoczucie, w pewien sposób kreujemy ich osobowość. Możemy też sprawić, że staną się bardziej szczęśliwe. Tak też było w tamtych okrutnych czasach. Ktoś sprawił, że mimo piekła te niewinne istoty miały choć przez chwilę namiastkę normalnego życia. Na koniec taka refleksja mnie naszła: mimo tego, że nasz zawód jest coraz mniej szanowany, to jednak cały czas jest to misja i powołanie. I jeśli płynie z serca to z podwyżką, czy bez i tak będziemy robić swoje.

W podróż do okoła świata…

W czasie deszczu dzieci się nudzą…ich panie w przedszkolu też 😉 o nie, nie, nie !!!Kreatywne dzieci i panie zawsze coś wymyślą. Tak było u nas. Za oknem zima walczyła jeszcze z wiosną. Spacery raczej nie wchodziły w grę. Co tu robić, żeby nie zwariować? Wyruszyć w podróż!!! -padła odpowiedź. Tylko gdzie? Nie mogliśmy się zdecydować, więc ruszyliśmy w podróż do okoła świata 😁Codziennie byliśmy na innym kontynencie. Poznawaliśmy zwierzęta, klimat, zwyczaje. Byliśmy w Azji z Chinami, bo tam mamy koleżankę 😊i ciągle pamiętamy, jak była z nami w przedszkolu 😃 Następnego dnia ruszyliśmy do Afryki, gdzie na sawannie i w dżungli przywitały nas egzotyczne zwierzęta oraz ludzie o innym kolorze skóry. Z Afryki prosto do Australii poniósł nas nasz statek wyobraźni. Oprócz kangurów poznaliśmy inne torbacze i nie tylko. Wiemy już także kto to Aborygen. Ostatnie dwa dni to wielkie odkrycie Ameryka Północna i Południowa. Był wielki rejs statkiem z koca, polowanie na bizona, taniec indiański i zabawa w kowboja. Na zakończenie aby zapamiętać smak naszych podróży zrobiliśmy sobie koktajl z owoców egzotycznych.

Wszytko to było wspaniałą zabawą dla dzieci a dla mnie sposobem na przemycenie wielu poważnych treści. Była w tym tygodniu i prezentacja multimedialna, i kodowanie. Wprowadziliśmy nową literę i cyfrę. Poznaliśmy piosenki i tańce z różnych stron świata, były prace plastyczne i techniczne a także zajęcia kulinarne. Nie było miejsca na nudę, czas minął nam szybko, przyjemnie, kreatywnie i twórczo 😀I właśnie dlatego uwielbiam to, co robię!!!

Poniżej tylko kilka zdjęć z realizacji naszego projektu – Skrzatowa Podróż Do Okoła Świata. Niestety nie zawsze wśród tylu przygód, jest czas na robienie zdjęć 😉

P.S. A już za chwilę( lub dwie 😉😆) wrzucę kilka inspiracji wiosennych i pomysłów na wykorzystanie kodowania w przedszkolu. Bądźcie czujni 😉

Kodowanie i elementy programowania w przedszkolu

Kodowanie i elementy programowania w przedszkolu.

W ostatnim czasie obserwuje się coraz szybszy rozwój technologi i cyfryzacji. Jest to obecne w każdej dziedzinie życia. Zarówno dorośli, jak i dzieci codziennie, w różnych sytuacjach życiowych korzystają z komputerów, telefonów i innych urządzeń cyfrowych. Wszyscy wiedzą, nawet przedszkolaki, że są one po to, aby ułatwiać nam życie lub je uprzyjemniać. Dlatego pewnie, tak do siebie przyciągają już najmłodszych ludzi. Kto nie zna dziecka, które aż piszczy na widok telefonu, tabletu czy komputera? W tym momencie pojawiają się grzmiące głosy – Przecież to za wcześnie! Komputer to zło! Tablet uzależnia! Telefon to nie zabawka!To wszystko jest złe dla zdrowia! – Tak to wszystko prawda! Jednak rozwoju cywilizacji nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Choć byśmy chcieli, nie uda nam się cofnąć czasu. Nie wrócimy do ery kamienia łupanego. Świat pędzi, a kontakt z nowymi technologiami jest nieunikniony. Wychodząc temu naprzeciw powinniśmy uczyć dzieci jak bezpiecznie i pożytecznie korzystać z urządzeń cyfrowych, tak samo jak uczymy je myć zęby i przechodzić przez ulicę. To, co dla nas – dorosłych – jest nową technologią, dla dzieci jest naturalnym elementem krajobrazu. Zadaniem rodziców czy nauczycieli jest ustrzec dzieci przed negatywnymi skutkami korzystania z tzw. elektroniki, ale nie przed samą technologią.
Jednym ze sposobów jest nauka programowania dla najmłodszych. Dzieci, które będą umiały tworzyć programy komputerowe, będą mniej naiwne i zwyczajnie bezpieczniejsze w sieci. Przestaną być bezmyślnymi odbiorcami wszystkich treści, jakie znajdą się na ekranie. Znając podstawy programowania, będą wiedziały, że to, co im się wyświetla, ktoś właśnie w ten sposób zaplanował.

Dzisiejszą cywilizację definiuje umiejętność korzystania z zasobów internetu. Bogactwo cyfrowego świata stwarza wiele możliwości, coraz szerzej docenianych w różnych środowiskach. Naturalną konsekwencją rosnącego zainteresowania jest stale wzmagające się zapotrzebowanie na ludzi posiadających określone predyspozycje: kreatywnych, zdolnych do pracy zespołowej, myślących krytycznie. Postępująca cyfryzacja jest wizją jutra, dlatego już dziś powinniśmy przygotowywać do niej nasze pociechy.

Wiele osób uważa, że programowanie dla dzieci jest zbyt trudne. Fakty jednak temu przeczą: dzieci bardzo sprawnie odnajdują się z wirtualnej rzeczywistości, niekiedy wręcz tłumacząc dorosłym, jak się po niej poruszać. Dziecięca łatwość w przyswajaniu nowych technologii bywa często krytykowana. Niesłusznie! Można ją skutecznie wykorzystać, wzbogacając tym ich całą edukację. Programowanie dla dzieci jest przede wszystkim frajdą, ale z edukacyjnego punktu widzenia rozwija wiele pożądanych umiejętności, przygotowując do wydajnego funkcjonowania w skomputeryzowanym świecie.

Czy to oznacza, że od teraz dzieci już w przedszkolu będą przyklejone do monitorów? Nic bardziej mylnego! Materiały do nauki programowania, zwłaszcza te dedykowane dzieciom w wieku przedszkolnym, to przede wszystkim gry planszowe, klocki, kubki lub interaktywne maty – wszystkie przemyślane i zaplanowane w taki sposób, żeby zabawa nimi rozbudzała myślenie twórcze, analityczne oraz logiczne, a także zmuszała do kreatywnego rozwiązywania problemów. Jednocześnie wiele materiałów, zwłaszcza tych dedykowanych dla najmłodszych dzieci, sprzyja rozwijaniu kompetencji społecznych, a także zazębia się z edukacją językową, matematyczną, artystyczną… a nawet uwzględnia rozwój motoryczny poprzez ciekawe propozycje zabaw ruchowych.

Można zapytać: po co to wszystko? Czy dotychczas stosowane metody, zabawy i pomoce dydaktyczne są niewystarczające? W stale zmieniającym się świecie potrzeba także szeregu zmian w myśleniu o edukacji naszych pociech. Kodowanie i programowanie stają się coraz ważniejsze dla funkcjonowania współczesnych społeczeństw, dlatego podwaliny pod tego rodzaju umiejętności warto kłaść znacznie wcześniej, aby zapewnić dziecku jak najlepszy start w chaotyczną przyszłość. Ale nie tylko wykształcenie się liczy: równie istotne jest wyposażenie dziecka w zestaw kompetencji, które najskuteczniej rozwijać z zastosowaniem pomocy integrujących wiedzę oraz umiejętności z wielu dziedzin. Właśnie takie warunki rozwojowe zapewniają materiały do nauki programowania.

Ktoś pomyśl – „ok może to i fajne , ale przecież nie muszę tego robić, nie mam na to czasu!”. Jest jednak pewien dokument, który nakłada na nas nauczycieli obowiązki i zadania. Jednym z nich jest min. „Tworzenie warunków umożliwiających bezpieczną, samodzielną eksplorację elementów techniki w otoczeniu, konstruowania, majsterkowania, planowania i podejmowania intencjonalnego działania, prezentowania wytworów swojej pracy.” Właśnie w to zadanie idealnie wpisuje się to nasze „kodowanie”. Widzimy więc, że wprowadzenie dzieci w świat kodowania, czy programowania staje się już nie tylko naszą dobrą wolą, ale też obowiązkiem. Zapewne w tym miejscu pojawią się głosy, że do i tak długiej już listy obowiązków do zrealizowania przez nauczyciela dochodzi kolejny. Gdzie go umieścić, w którym momencie realizacji treści programowych? Przecież jest ich tak dużo. Czy mamy uczyć programowania kosztem innych aktywności? Nie! Kodowanie może stać się elementem każdych zajęć dydaktycznych.
Aktywności wprowadzające podstawy kodowania można bardzo łatwo wpleść w zajęcia z zakresu każdej edukacji, połączyć z matematyką, edukacją językową, edukacją artystyczną, gimnastyką. Nie musimy ich wydzielać, traktować jako odrębnych zajęć, świetnie bowiem korelują z innymi treściami edukacyjnymi, są też „przezroczyste tematycznie”, więc niezależnie od realizowanych zagadnień czy tematyki tygodnia będą współgrały na zajęciach. Kodując, możemy realizować podstawę programową wychowania przedszkolnego i dodatkowo wzbogacać ją o treści, które nie są w niej zawarte. Daje to duże możliwości nauczycielom aby uatrakcyjnić zajęcia, zainteresować dzieci czymś nowym „przemycając” przy tym wymagane treści. Wszystko zależy od poziomu wiedzy, świadomości i kreatywności nauczycieli przedszkola. Nie musimy być informatykami aby wprowadzać programowanie. Często uczymy dzieci kodowania, nawet o tym nie wiedząc.

W załączeniu postaram się zebrać choć część przykładowych zadań i pomocy do kodowania i programowania Znajdą się tu linki do bardzo przydatnych stron, gdzie możecie się zainspirować lub sięgnąć po gotowe rozwiązania. Mi bardzo pomogły. Na zakończenie mogę napisać już tylko z własnego doświadczenia – kodowanie i programowanie to tylko poważnie brzmi. Gdy zgłębi się ten temat można zyskać fantastyczne narzędzie do pracy w przedszkolu i nie tylko. I nie trzeba mieć do tego urządzeń cyfrowych czy komputerowych. Plastikowy kubek, kolorowa kartka i głowa pełna pomysłów wystarczy aby kodować i wprowadzać do programowania. Wystarczy zacząć!

http://www.oswajamyprogramowanie.edu.pl/2017/02/kodowanie-z-przedszkolakami-kolorowe.html

http://www.cen.edu.pl/Bank-dobrych-praktyk,86/Kodowanie-na-chuscie-animacyjnej,473.html

http://kodowanienadywanie.blogspot.com/

https://www.youtube.com/watch?v=lY_9t68aKWc

http://kodowanienadywanie.blogspot.com/p/blog-page_19.html

Bo fantazja jest od tego…

Nadszedł ten czas kiedy pierwsze półrocze jest za nami. Po męczącej, jak dla mnie „papierologi” można trochę odetchnąć. Nie mówię tu o feriach na nartach w górach czy jakimś spa – o nie, nie!!! Na to przyjdzie czas 😉 Ja moi drodzy odpoczywam w mojej pracy, z moimi Urwisami. W sumie to lubię ferie zimowe. Można wtedy trochę zluzować, a jednocześnie nadrobić jakieś zaległości i puścić wodze fantazji. Niestety w ciągu roku szkolnego nie zawsze jest na to czas. Teraz można po prostu bawić się z dzieciakami tak spontanicznie. A jak? Sposobów jest tyle, ile macie fantazji i pomysłów. Ja w tym tygodniu lepiłam z dzieciakami bałwana, rzucałam się śnieżkami, nawet aniołki na śniegu były (Tak,tak bo zima jest właśnie od tego!!!). Zdążyliśmy też pobawić się plastycznie w „magiczne malowanie” świecą, bibułą i wodą ze spryskiwacza aby na drugi dzień zrobić z tego zimowe witraże. Oprócz tego były podróże pociągiem z krzesełek w miejsca, gdzie tylko sobie można wymarzyć no i hit tygodnia „zabawa w koty”🤣 A dziś nadszedł dzień „Brudaska”, czyli kontrolowanego szaleństwa sensorycznego. Powiem Wam, że trzeba to dobrze przemyśleć i zaplanować strategicznie aby w tej zabawie zachować bezpieczeństwo dzieci i fizycznie nie jest to takie proste. Jednak ten beztroski śmiech, wielkie zdziwienie, że tak można, pokonywanie wewnętrznych barier dzieciaczków, doświadczanie przez nich świata różnymi zmysłami jest tego warte. Niestety bardzo rzadko się teraz zdarza aby dzieci mogły spontanicznie w domu (no jak, przy tych białych meblach na wysoki połysk i skórzanych kanapach???🤷‍♀️)potaplać się w makaronie i pachnącej farbie, pomalować rękami i nogami meble czy ściany, pochodzić boso po nie zawsze ciepłych i przyjemnych fakturach, czy samemu zrobić „gluta” z mąki i płynu do mycia naczyń i ubrudzić się przy tym tak bez żadnego wyrzutu ze strony dorosłych. A Nasze Dzieciaczki mogły dziś tego wszystkiego i jeszcze kilku innych fajnych rzeczy doświadczyć. Myślę, że były z tego mega zadowolone. Nawet te, które na początku z pewnymi oporami podchodziły do nowych dla nich doświadczeń przekonały się , że poznawanie świata swoim ciałem to fantastyczna przygoda. O zaletach zabaw sensorycznych chyba nie muszę już więcej się rozpisywać bo to oczywiste. Napiszę tylko – nie bójmy się czasami pobrudzić, zamoczyć ubrania czy pobiegać na boso. Nikt od tego nie umiera, procesory pobudzimy wtedy znakomicie i jeszcze wspomnienia będą fantastyczne 😁 Relację z naszych feryjnych zabaw możecie oczywiście zobaczyć tu

Jak puzzle…czyli pierwszy semestr prawie za nami :)

Dawno, oj dawno mnie tu nie było!!! No cóż, tak to bywa w życiu zwariowanych nauczycielek przedszkola, które są do tego mamami, żonami, gospodyniami domowymi – życie jednym słowem. Nie zdążyłam się obejrzeć a pierwszy semestr już prawie za nami. Generalnie, po sporządzeniu wszystkich sprawozdań z pierwszego półrocza nigdy nie robiłam, takiego wewnętrznego podsumowania swojej pracy. Owszem staram się zawsze dokonać jakiejś tam ewaluacji (co na „+”, co na „-„) ale pierwszy raz naszło mnie, żeby podzielić się z kimś jeszcze pewnymi przemyśleniami na temat mojej pracy, która nie ukrywam jest moją pasją i żyć bez niej zbyt długo nie potrafię 😂 Właśnie ten wpis będzie pewnym podsumowaniem tych prawie już 5 miesięcy pracy. Jeśli dacie radę przez to przebrnąć to zapraszam!!!

Zacznę od tego, że ten rok zapowiadał się dość ciężko. Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Przyznam, że początki były dość ciężkie. Nowa, duża, mieszana grupa do tego nowi współpracownicy. Większość z nas nie lubi zmian i ja też. Tym bardziej, że do tej pory było super. Lęk przed nieznanym trochę mnie przerażał ale szybko stwierdziłam, że nie ma co załamywać rąk tylko trzeba zakasać rękawy do pracy. I tak krok po kroku, dzień po dniu, od uroczystości do uroczystości, od zajęć do zajęć zaczęło się to toczyć jak pociąg po szynach. Grupa zintegrowała się dość szybko, wszyscy weszli w rytm. Polubiliśmy się baaaardzo i całkiem nam dobrze ze sobą. Poznałam moje Starszaki, wiem co lubią a czego nie. Nauczyłam się podążać za ich rytmem a oni za moim. To co sobie założyłam we wrześniu w większości udało mi się zrealizować. Jestem też świadoma tego co jeszcze muszę zrobić, jakie formy i metody stosować aby to osiągnąć. Przyznam, że czuję się dużo bardziej pewnie jeśli chodzi sposoby pracy z dzieciakami. Dużo łatwiej niż na początku wymyśla mi się różne zajęcia, często modyfikuję je na bieżąco wyczuwając aktualną potrzebę sytuacji. Czuję wręcz chęć robienia czegoś nowego, np. nowe pomysły na prace plastyczne, zajęcia muzyczne, nowe karty pracy czy coraz to nowe metody pracy. Pomyśli, ktoś w tej chwili, że się chwalę…no cóż trochę tak 🤣 ale stwierdzam, że zasłużenie. Sama z siebie jestem dumna, że jestem pewniejsza siebie i swoich pomysłów, że potrafię obronić swoje stanowisko jeśli jest taka potrzeba, że jestem też trochę bardziej asertywna. Wszystko to wypracowałam sobie sama, metodą prób i błędów. I nie chodzi tu o to „chwalenie się”, lecz o inspirację i moje dzielenie się własnym doświadczeniem i wiedzą z innymi. Właśnie opowiadając o mojej drodze zawodowej myślę, że pomagam innym. Daję pomysły i sposoby na ich wykonanie oraz to co najważniejsze – przykład, że jeśli się chce to można!

Ale wracając do tematu( bo trochę odbiegłam😉) przez ten semestr miało miejsce dużo fajnych zdarzeń, o których muszę Wam napisać. O przedstawieniu z okazji pasowania już pisałam, o szkoleniu wyjazdowym też. Nic jednak nie wspomniałam np. o Dniu Pluszowego Misia, warsztatach bożonarodzeniowych, czy wielkim moim zdaniem „przedsięwzięciu” jakim były nasze „Jasełka”. Dlaczego podałam akurat te? Bo są one znakomitymi przykładami, jak rozwija się współpraca i integracja kadry pedagogicznej, która zaczyna dopiero ze sobą współpracować. Do tej pory nawet nie zastanawiałam się nad takimi rzeczami. Współpraca układała się znakomicie, bo po prostu weszłyśmy w ten rytm prawie razem, na równi rozwijałyśmy się i uzupełniałyśmy jednocześnie. Bajka, co? 😁 O września sytuacja zmieniła się. Musiałam nauczyć się nowego stylu współpracy. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam być wzorem do naśladowania!!! 🤷‍♀️ Nie ukrywam, że z jednej strony było to miłe i poczułam się dowartościowana ale z drugiej poczułam na swoich barkach ciężar odpowiedzialności. Wiedziałam jak wygląda nasze życie przedszkolne na co dzień, co trzeba, co można a czego lepiej nie robić. Musiałam tą wiedzą podzielić się z innymi. I powiem Wam, że to wcale nie jest takie proste. Nie lubię narzucać innym swojego zdania, nie lubię też pokazywać wszystkiego palcem. Do tej pory nie byłam też tą „bardziej doświadczoną”, więc musiałam nauczyć się współpracy od nowa. Postanowiłam, że będę robić swoje. Dam przykład, w każdej chwili pomogę. Na początku miałam wrażenie, że o wszystkim muszę myśleć sama. Na szczęście tylko przez chwilę tak było. Tak jak pisałam na początku z czasem nauczyłyśmy się czego możemy od siebie wymagać, na co liczyć. Zaczęłyśmy też bardziej kreatywnie, twórczo i odważnie dzielić się swoimi pomysłami. Zaowocowało to fajnymi wydarzeniami w życiu naszego przedszkola, z których wszyscy byli zadowoleni a dzieciaki szczęśliwe. Zrobiłyśmy np. „Zakodowany Dzień Pluszowego Misia”, w którym poprzez wymyślone zadania zintegrowałyśmy wszystkie grupy w przedszkolu, pobawiliśmy się w kodowanie, dowiedzieliśmy się nowych rzeczy a do tego wszyscy świetnie się bawili. Małą relację z tego możecie zobaczyć tu. Każda z nas miała jakiś pomysł i razem wyszło coś całkiem fajnego. Podobnie było na warsztatach bożonarodzeniowych. Tu podzieliłyśmy „robotę” już po równo. Każda odpowiedzialna była za swoją część. Efekt zobaczyć można tu. Dalej poszło już górki. Takich dni i wydarzeń w życiu przedszkola było i jest bardzo dużo i mogę powiedzieć, że te „nasze puzzle” zaczynają do siebie pasować 😁 Każdy kolejny dzień, każda uroczystość idzie nam coraz lepiej i przyjemniej. Mam nadzieję, że następny semestr będzie dla nas wszystkich jeszcze lepszy. Okazuje się, że zmiany nie zawsze muszą być złe. Trzeba tylko otworzyć się na „nowe”.

Kto przetrwał do końca ten wpis to BRAWO 👏👏👏 Może nie było zbyt ciekawie, ale chciałam pokazać wam , jak od środka wygląda życie Nauczycielki Przedszkola na półmetku roku szkolnego. A teraz? ABY DO WIOSNY!!!🤣🤣🤣🤣

Głowa pełna pomysłów 🤯

Odkąd jestem nauczycielem, szczególnie nauczycielem przedszkola często spotykam się z pytaniem „skąd biorą się te wszystkie pomysły?”. Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam, po prostu pojawiają się w mojej głowie i już…i na tym mogłabym zakończyć 😂😂😂 nie,nie, nie !Nie zakończę jeszcze 😉 Bo to nie jest tak.Te pomysły owszem wpadają do głowy ale potrzebne są małe (czasami duże) iskierki inspiracji.Ich kopalnią niewatpliwie jest internet. Wujek Google zawsze do usług 😉Ale to wiedzą wszyscy. Skąd więc jeszcze czerpać te pomysły? Otóż moi drodzy ZEWSZĄD!!!Z książek, czasomism, ulotek, sklepów, filmów, spacerów no i oczywiście ze SZKOLEŃ!!!i o tym właśnie miał być ten wpis. Tak, tak 😁o szkoleniu, na którym ostatnio byłam. Bo ja moi mili pracuję w przedszkolu, które nazywa się „daltońskim” przedszkolem. O pedagogice daltońskiej można poczytać tu http://www.plandaltonski.pl .Ja ze swojej strony napiszę, że bardzo dobrze się pracuje tym sposobem i jeśli dobrze przemyśli się wszystko to przynosi super efekty pedagogiczno-dydaktyczne. Na tym szkoleniu oprócz wykładów, spotkań i wymiany doświadczeń z innymi nauczycielami miałam okazję zobaczyć rożne pomysły i rozwiązania z innego daltońskiego przedszkola. Muszę Wam powiedzieć, że dawno moja głowa nie była tak przepełniona różnymi pomysłami. Bo główne założenia planu daltońskiego są jednakowe dla wszystkich ale sposobów realizacji jest tyle, ile pomysłów kreatywnych nauczycieli. Jak usłyszałam od głównego Prezesa Organizacji Daltońskiej tu narzędziem pedagogicznym może być wszystko. Wrzucam tu kilka fotek z przedszkoli daltońskich aby rozbudzić Waszą ciekawość i może dać tę iskierkę 😉